Saletyńska Szkoła        Nowej Ewangelizacji             przy zgromadzeniu                      księży misjonarzy saletynów 

Uderzenie rózgi wywołuje sińce, uderzenie języka łamie kości.

- Syr 28, 17

Nie mylić panowania Chrystusa z władzą

Nie mylić panowania Chrystusa z władzą

Oto treść papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Księża kardynałowie, Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie, Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiejsza uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, stanowiąca ukoronowanie roku liturgicznego, jest ubogacona przyjęciem do Kolegium Kardynalskiego sześciu nowych członków, których zgodnie z tradycją, zaprosiłem dziś do koncelebrowania wraz ze mną Eucharystii. Do każdego z nich kieruję najserdeczniejsze pozdrowienia, dziękując kard. Jamesowi Michaelowi Harveyowi za miłe słowa skierowane do mnie w imieniu wszystkich. Pozdrawiam innych kardynałów i wszystkich obecnych biskupów, a także wybitnych przedstawicieli władz, ambasadorów, kapłanów, zakonników i wszystkich wiernych, szczególnie z diecezji powierzonych duszpasterskiej pieczy nowych kardynałów.

W tę ostatnią niedzielę roku liturgicznego, Kościół zaprasza nas do uczczenia Pana Jezusa jako Króla Wszechświata. Wzywa, abyśmy skierowali wzrok ku przyszłości, a raczej w głąb, ku ostatecznemu celowi historii, którym będzie definitywne i wieczne panowanie Chrystusa. On był na początku z Ojcem, kiedy świat został stworzony i ukaże w pełni swoje panowanie u końca czasów, kiedy będzie sądził wszystkich ludzi. Trzy dzisiejsze czytania mówią nam o tym panowaniu. W usłyszanym fragmencie Ewangelii, zaczerpniętym z opisu św. Jana, Jezus znajduje się w sytuacji upokarzającej - oskarżonego - przed władzą Rzymian. Został aresztowany, znieważony, wyśmiany, a teraz Jego wrogowie mają nadzieję, że uda im się Go skazać na karę krzyża. Postawili Go przed Piłatem jako kogoś, kto dąży do zdobycia władzy politycznej, jako samozwańczego Króla Żydów. Rzymski prokurator prowadzi dochodzenie i pyta Jezusa: "Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?" (J 18,33). Odpowiadając na to pytanie, Jezus wyjaśnia charakter swych rządów oraz tego, że jest Mesjaszem. Nie jest to władza doczesna, lecz władza miłości, która służy. Stwierdza, że Jego królestwa nie można absolutnie mylić z jakimś królestwem politycznym: "Królestwo moje nie jest z tego świata ... nie jest stąd" (w. 36).

To jasne, że Jezus nie ma jakichkolwiek ambicji politycznych. Po rozmnożeniu chleba, ludzie rozentuzjazmowani cudem pragnęli Go pojąć, aby obwołać Go królem, aby obalić władzę rzymską i ustanowić w ten sposób nowe królestwo polityczne, które byłoby uważane za tak bardzo oczekiwane królestwo Boże. Ale Jezus wie, że Królestwo Boże jest innego rodzaju, nie opiera się na broni i przemocy. To właśnie rozmnożenie chleba staje się z jednej strony znakiem Jego mesjańskości, ale z drugiej przełomem w jego działalności: od tej chwili coraz wyraźniejsza jest droga ku krzyżowi. Tam właśnie w najwyższym akcie miłości zajaśnieje obiecywane królestwo, Królestwo Boże. Jednakże tłum tego nie pojmuje, jest rozczarowany a Jezus wychodzi samotnie na górę, żeby się modlić (por. J 6, 1-15). W opowiadaniu Męki widzimy, że nawet uczniowie, pomimo iż dzielili życie z Jezusem i słuchali Jego słów, myśleli o królestwie politycznym, ustanowionym także przy pomocy siły. W Getsemani, Piotr dobył miecza i podjął walkę, ale Jezus go powstrzymał (por. J 18,10-11). Nie chce być broniony orężem, ale chce do końca wypełnić wolę Ojca i ustanowić swoje królestwo nie za pomocą broni i przemocy, lecz używając pozornej słabości miłości, która daje życie. Królestwo Boże jest całkowicie odmienne od królestw doczesnych.

Dlatego właśnie przed człowiekiem bezbronnym, kruchym, upokorzonym, jakim jest Jezus, człowiek władzy taki, jak Piłat jest zaskoczony, zdziwiony, gdyż słyszy, że mowa jest o królestwie, o sługach. Stawia pytanie, które zdawało się paradoksalne: "A więc jesteś królem?". Jakiego rodzaju królem może być człowiek, który znalazł się w takiej sytuacji? Ale Jezus odpowiada twierdząco: "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" (18,37). Jezus mówi o królu, o królestwie, ale nie jest to odniesienie do panowania, lecz do prawdy. Piłat nie rozumie: czy może istnieć władza, której nie osiąga się za pomocą ludzkich środków? Władza nie odpowiadająca logice panowania i siły? Jezus przyszedł, by objawić i przynieść nowe panowanie, panowanie Boże. Przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie o Bogu, który jest miłością (por. 1 J 4, 8. 16) i chce ustanowić królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju (por. prefacja). Każdy, kto jest otwarty na miłość, słucha tego świadectwa i przyjmuje je z wiarą, aby wejść do Królestwa Bożego.

Tą perspektywę znajdujemy w pierwszym usłyszanym dziś czytaniu. Prorok Daniel zapowiada moc tajemniczej postaci umieszczonej między niebem a ziemią: "Oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie" (7, 13-14). Są to słowa, przedstawiające króla, który panuje od morza do morza aż po krańce ziemi, o władzy absolutnej, która nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Ta wizja proroka, wizja mesjanistyczna zostaje naświetlona i znajduje swoje wypełnienie w Chrystusie: władzy prawdziwego Mesjasza, mocy która nigdy nie przeminie i która nigdy nie zostanie zniszczona. Nie jest to władza królów ziemskich, którzy powstają i upadają, ale jest to władza prawdy i miłości. W ten sposób rozumiemy, że królowanie zapowiedziane w przypowieściach przez Jezusa i ukazane jawnie i wyraźnie przed rzymskim prokuratorem, jest królestwem prawdy, jedynym, które nadaje wszystkim rzeczom ich światło i wielkość.

W drugim czytaniu autor Apokalipsy mówi, że także i my uczestniczmy w królowaniu Chrystusa. W aklamacji zwróconej do "Tego, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów", autor oświadcza, że "uczynił nas królestwem - kapłanami dla Boga i Ojca swojego" (1, 5-6). Tutaj też jest jasne, że jest to królestwo oparte na relacji z Bogiem, z prawdą, a nie królestwo polityczne. Przez swoją ofiarę Jezus otworzył nam drogę do głębokiej relacji z Bogiem: w Nim staliśmy się przybranymi dziećmi, a w ten sposób uczestnikami Jego królowania nad światem. Bycie uczniem Jezusa oznacza więc niezgodę na to, by dać się uwieść doczesnej logice władzy, a zamiast tego niesienie w świat światła Bożej prawdy i miłości. Autor Apokalipsy poszerza następnie spojrzenie na drugie przyjście Jezusa, który przyjdzie, aby sądzić ludzi i ustanowić na zawsze Królestwo Boże, i przypomina nam, że warunkiem ustanowienia tego królestwa jest nawrócenie jako odpowiedź na Bożą łaskę (por. 1,7). Jest to mocna zachęta, skierowana do wszystkich i do każdego: by nawracać się nieustannie na nowo na Królestwo Boże, na panowanie Boga, Prawdy w naszym życiu. Przyzywamy je w codziennej modlitwie "Ojcze nasz" słowami "Przyjdź Królestwo Twoje", co oznacza powiedzenie Jezusowi: Panie, uczyń nas Twymi, żyj w nas, zbierz rozproszoną i cierpiącą ludzkość, aby w Tobie wszystko zostało poddane Ojcu miłosierdzia i miłości.

Wam, drodzy i czcigodni bracia kardynałowie - myślę zwłaszcza o kreowanych wczoraj - powierzono tę wymagającą odpowiedzialność, aby dawać świadectwo o królestwie Bożym, o prawdzie. Oznacza to ukazywanie zawsze wobec interesów świata i jego mocy prymatu Boga i Jego woli. Bądźcie naśladowcami Jezusa, który przed Piłatem, w upokarzającej sytuacji opisanej przez Ewangelię, objawił swoją chwałę: umiłowania aż do końca, dając swoje życie, za tych, których umiłował. To jest objawienie królestwa Jezusa. Dlatego jednym sercem i jedną duszą modlimy się: "Adveniat Regnum tuum". Amen.


Logowanie użytkownika

REJESTRACJA