Saletyńska Szkoła        Nowej Ewangelizacji             przy zgromadzeniu                      księży misjonarzy saletynów 

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

- Mt 5 , 9

Powołany by stać się uczniem

Powołany by stać się uczniem

Za nami piękny czas posługi na Kursie Jana, który przeżywaliśmy w Domu Rekolekcyjnym "Tabor" w Rzeszowie. Słowo Boże prowadziło nas w budowanie osobistej relacji z Jezusem, który pragnie ukształtować z nas swoich uczniów. Kurs ten kształtuje duchowość ewangelizatora, którą jest uczniostwo. Był to czas formacji dla naszych braci ze wspólnot w Krakowie i Rzeszowie. Ufamy, że będzie on owocował w życiu i posłudze naszych braci w całym naszym środowisku. Dziękujemy wszystkim braciom za modlitwę.
Tym razem w ekipie byli bracia z Rzeszowa i Olsztyna: Ilona, Arek, Magda, Sylwia, Ania, Marzenka i ks. Jacek Gorzelany MS.
 
Umieszczamy kilka świadectw braci z Krakowa, którzy przeżywali ten Kurs:
 
1. Wiem, że Bóg Tatuś mnie kocha, zawsze mi błogosławi i nigdy o mnie nie zapomina. Ale dopiero po Kursie Jana - czasie pokornego i ufnego słuchania - w to uwierzyłam! To On mnie powołał do życia rzeźbiąc cierpliwie swoje upragnione, wyjątkowe dziecko. Bez przerwy przytula z radością do swojego ogromnego serca moje serce - takie, jakie mam - ciężkie i grzeszne. Gasi lęk, rozpala odwagę, prowadzi bezpiecznie na górę wysoką. Jezus na kursie zaskoczył mnie, przełamując moją ludzką warownię i krusząc w moździerzu kolce, aby ze środka wydobyć prawdziwy smak ucznia, którym mogę podzielić się z innymi :) Siadam więc u Jego stóp, zamykam oczy „Ciebie pragnie moja dusza”. Chwała Mistrzowi!
Asia
2. Pojechałam na kurs Jana z myślą, że sobie odpocznę na zielonej trawce z przyjaciółmi ciesząc się latem i urlopem – do walizki zapakowałam nawet kocyk ;) Już pierwszego dnia zrozumiałam, że nici z kocyka. Jezus wziął mnie za rękę i zaprowadził na salę, gdzie dokonał operacji na otwartym sercu. Nie zrobił tego jednak na siłę i bez znieczulenia. Bóg, do którego po raz pierwszy powiedziałam tato, trzymał mnie całą w swoich dłoniach tak, iż czułam Jego kojącą miłość, Duch Święty wypalał to, co niepotrzebne, wiał i wprawiał w ruch obumarłe komórki serca, na koniec wlał pokój i radość w obfitości. Kiedy wtuliłam się w ramiona Jezusa oddając mu wszystko ze łzami w oczach, poczułam się lekka jak piórko, jak nowe stworzenie. Nie zabrał mi niczego, lecz przemienił i pobłogosławił!! Wyprostowaną, wypoczętą i uśmiechniętą zaprowadził z powrotem do wspólnoty, którą zobaczyłam zupełnie innymi oczami, Jego oczami! Najbardziej jednak dziękuję Mu za odzyskanie królewskiej godności bycia Jego córką! I za to Bogu niech będzie CHWAŁA! Amen!
Księżniczka Justyna
3. Na tym kursie Jezus pokazał mi rzeczy, które potrzebowały uzdrowienia i pokazał mi drogę, jaką powinnam iść, by stać się Jego prawdziwym uczniem. Mogłam doświadczyć wielkiej miłości, która uzdrawiała moje wnętrze. Poznałam przez co i w jaki sposób Pan mnie formuje, kształtuje na Swój obraz, na Swoje podobieństwo. On, jako kochający Ojciec nie chce zupełnie niszczyć moich planów na życie, ale chce je tylko zmieniać po swojemu. On wie, co jest dla mnie najlepsze i czego najbardziej potrzebuję w danej chwili. To też mnie uczy, aby jeszcze więcej wsłuchiwać się w Jego Słowo.
Józefina
4. Kurs Jana to niezwykłe spotkanie z wyjątkowym Mistrzem-Jezusem. To także bardzo radykalne spotkanie z samym sobą. W tym krótkim czasie Pan Jezus pokazał mi prawdę o mnie, której sobie dotąd nie uświadamiałem. Prawda ta, mam nadzieję, pozwoli mi jeszcze bardziej przylgnąć do Najlepszego i jedynego w swoim rodzaju Mistrza-Jezusa.
Michał

5. Podczas Kursu Jana, którego byłam uczestnikiem doświadczyłam wielu poruszających do głębi serca momentów. Byłam zaskoczona tym, jak wyraźnie Jezus do mnie mówił – a wystarczyło po prostu przestać samemu mówić i wsłuchać się w Jego Słowa. I nie mówię tu tylko o totalnej ciszy, jak podczas innego rodzaju rekolekcji. Jezus kierował Swoje Słowa poprzez różne wydarzenia, ludzi obecnych na kursie, ale również spoza niego, czytane Słowo Boże, i poprzez milczenie - wywołując konkretne emocje.
Otwarcie oczu, uszu ale przede wszystkim serca spowodowało, że uświadomiłam sobie wiele rzeczy. Jedną z nich było zrozumienie, dlaczego życie osoby wierzącej nie jest zawsze usłane różami. Trudne doświadczenia są również łaską od Boga, mają swój sens i cel – teraz już wiem jaki :).
Trudnym momentem było stanięcie w prawdzie o wszelkich relacjach, z jakimi mamy do czynienia – zarówno tych z każdą z Osób Trójcy Świętej, jak i tych przyziemnych – z ludźmi, rzeczami czy samym sobą oraz rezygnacja z wszelkich planów, jakie mam na swoje życie, na rzecz pełnego poddania się woli Najlepszego Mistrza – bo On lepiej wie, co dla mnie jest dobre. Zrozumiałam, że wystarczy tylko (albo raczej aż!) ślepo zaufać i dać się poprowadzić przez życie!
Mogę powiedzieć, że czas spędzony na kursie był trudny, ale jednocześnie piękny, a po kursie – wcale nie łatwiejsze, ale równie piękne życie, w które pragnę wcielać sukcesywnie postanowienia podjęte podczas rekolekcji.
Dorota
Fotki tutaj

Logowanie użytkownika

REJESTRACJA